Pod rozgwieżdżonym niebem Vincenta

Ciepły wieczór, zapach lawendy, smak oliwek na języku zagryzanych świeżą bagietką - kwintesencja Prowansji. Oto moje skojarzenia, gdy patrzę na rozgwieżdżoną noc namalowaną przez Van Gogha. 

Podziwiając to niesamowite dzieło z Łucją skupiamy się na wrażeniach, które wywołuje i wodzimy palcem po falach farby. Nie da się pomylić z żadnym innym artystą tych ruchliwych linii, które sprawiają, że obraz wibruje. 

Chcąc odtworzyć tę fakturę, nieraz bardziej przypominającą płaskorzeźbę niż obraz namalowany farbami, sięgnęłyśmy po plastelinę.


Aby pobawić się z nami w naśladowców Vincenta van Gogha wystarczy, że przygotujecie tekturkę, plastelinę, widelec i czarną kredkę lub flamaster.

Tradycyjnie już, proponuję przed zabawą pokazać dziecku kilka dzieł danego artysty i dokładniej przeanalizować konkretną pracę, na której chcemy się wzorować. 

W tym wypadku polecam, bardzo dobrą dla młodszych dzieci, serię Wydawnictwa Tekturka "Malarze Dzieciom". Są to twardostronicowe książeczki, które zostały zilustrowane dziełami poszczególnych artystów. Zawierają różne historie, będące pretekstem do zapoznania dzieci ze sztuką i jednymi z najbardziej charakterystycznych malarzy w historii. Do tej pory w serii ukazały się trzy pozycje. Ta zawierająca obrazy Van Gogha została zatytułowana "Czyj to domek?".

"Gwiaździstej nocy" możecie też bliżej się przyjrzeć na stronie internetowej MoMA.

A teraz do dzieła!

Na tekturze narysujcie dla dziecka linie odwzorowujące podstawowe kształty z obrazu. 


Następnie pokażcie dziecku jak wykleić poszczególne części pracy  plasteliną w kolorach, które zaobserwowało wcześniej na reprodukcji. Jeśli maluch będzie miał obraz przed oczami podczas zabawy będzie mu dużo łatwiej.





Na koniec, za pomocą widelca odwróconego grzbietem w stronę kartki, tworzymy linie przypominające te powstałe przy pomocy pędzla na oryginalnym dziele. Koniecznie pamiętajcie o odpowiednim ułożeniu widelca, aby nie zdrapać plasteliny z tektury.


Teraz wystarczy podziwiać waszą wersję "Gwiaździstej nocy". Łucja zrobiła wariację pod tytułem "Śnieżna noc i czarna wieża"...





Robimy sobie muzeum

Bardzo brakuje nam w ostatnim czasie wspólnych wyjść do miejsc kultury. Na warsztaty, do opery, teatrów i muzeów. Jest to bardzo ważna część naszego życia i już planujemy co zrobimy jak tylko skończy się pandemia. 
Tymczasem musimy sobie radzić obcując z kulturą w domu. Oprócz wirtualnego zwiedzania, przeglądania atlasów i albumów ze zdjęciami oraz oglądania przedstawień online pozostała nam jeszcze twórczość własna. Może nie tak prestiżowa jak w Luwrze, ale na pewno bardzo radosna ;)

Ostatnio postanowiłyśmy zainspirować się jednymi z warsztatów przeprowadzonych przez Katarzynę Bury z Tekturowo i otworzyłyśmy własne muzeum w miniaturze!

Miałyśmy przy tym mnóstwo zabawy i zajęcie na pół dnia, więc serdecznie polecam tę aktywność :)


Potrzebne będą:

- duże kartonowe pudło,
- kawałki tektury,
- taśma klejąca,
- klej,
- nożyczki,
- kolorowy papier, farby, kredki, bibuła, plastelina, pompony i co tylko przyjdzie Wam do głowy przy tworzeniu dzieł sztuki.

W pierwszej kolejności stawiamy ściany w naszym muzeum. Kawałki tektury przyklejamy pionowo za pomocą taśmy do największego pudełka. Tworzymy w ten sposób sale wystawowe i korytarze.


Następnie wycinamy z kolorowego papieru ramki dla dzieł, które mają zawisnąć na ścianach. Możemy je też wykleić bezpośrednio na kartonie kolorową taśmą (np. washi tape). My miałyśmy akurat pozostałości po wypchnięciu kart do gry planszowej i one stały się naszymi ramami.

Teraz pozostawiamy pole dla wyobraźni dzieci, niech stworzą takie obrazy, kolaże i rzeźby jakie tylko mają ochotę!









Rzeźby mogą powstać z kolorowej plasteliny lub kartoników ponacinanych na brzegach i połączonych ze sobą. A może chcecie zrobić kształt metodą origami? 






Pora na przyklejenie dzieł do ścian i ustawienie rzeźb na korytarzach. 




Możecie dodatkowo pomalować ściany farbami lub wykleić bibułą (szczególnie, jeśli, podobnie jak my, macie do zamalowania napisy na kartonach :D)



Warto w tym momencie wejść z maluchem na jedną ze stron muzeów, które można zwiedzać online (w tym wpisie podpowiadam gdzie warto zajrzeć) i dopytać, czy jego zdaniem niczego nie brakuje w waszym muzeum. 
Na przykład my zapomniałyśmy, że zwiedzający potrzebują czasem przysiąść. Ławki powstały z drewnianych klocków.

Tadam! Pora na wielkie otwarcie! Jestem pewna, że dziecięce figurki będą zachwycone! ;)


Dotykowe zgadywanki + zabawa dla malucha

Dzisiaj przedstawiam kolejną zabawę DIY i drugą z serii angażującej poszczególne zmysły.

Tym razem zajmiemy się dotykiem.

Jeśli interesuje Was aktywność związana ze zmysłem węchu zapraszam do wcześniejszego wpisu. 

Natomiast po inspirację dla najmłodszych zajrzyjcie na koniec posta.

Łucję ta zabawa zajęła na długo, pomimo tego, że celowo nie przygotowałam bardzo trudnych zagadek. Bardziej zależało mi żeby dokładnie zbadała tekstury, porównywała je do siebie i ugniatała baloniki niż wytężała umysł.



Potrzebne Wam będą:

- różnokolorowe balony,
- materiały o różnej gęstości i fakturze (u nas: szklane kulki, mąka, ryż, mała fasola i brązowy cukier),
- zdjęcia lub rysunki wybranych wcześniej materiałów,
- lejek,
- klej, 
- nożyczki,
- tektura.


Zdjęcia wycinamy i podklejamy tekturą dla większej trwałości.

Następnie wsypujemy do balonów po jednym rodzaju spośród wybranych materiałów. 
Drobniejsze produkty, takie jak mąka czy cukier, przesypujemy przy pomocy lejka. 


Szklane kulki niestety musimy wsuwać do balona pojedynczo. 

To teoretycznie proste zadanie może się okazać dosyć problematyczne i wymaga trochę cierpliwości. Moja rada: nadmuchajcie najpierw odrobinę każdy balon, a następnie wypuśćcie powietrze - to ułatwi umieszczanie produktów wewnątrz.

Na odwrocie każdego rysunku rysujemy plamę w kolorze odpowiadającego mu balona.


Zadanie polega na zbadaniu za pomocą dotyku zawartości balonów i dopasowanie ich do odpowiednich zdjęć. 



Dziecko może sprawdzić czy poprawnie zgadło odwracając tekturkę i porównując kolor balonu do barwy z tyłu obrazka.



Łucja przykładała również balony do ucha i poruszając ich zawartością sprawdzała jakie wydają dźwięki.


Bonus dla malucha:

Potrzebne Wam będą:

- Taśma klejąca dwustronna,
- kawałek tektury lub inna płaska, twarda powierzchnia,
- różnokolorowe włóczki i sznurki,
- nożyczki.

Na tekturę naklejamy taśmę tak, aby pokryła całą jej powierzchnię.


Nitki tniemy na niezbyt długie kawałki (jak na poniższych zdjęciach). Robimy to "na oko" i wcale nie muszą, a wręcz nie powinny, być tej samej długości.


Dajemy maluchowi kawałki sznurków i pokazujemy jak można je przylepić do tektury.



Kiedy wykorzystamy wszystkie fragmenty zachęćmy dziecko do ich odklejania i odkładania w jedno miejsce. 


Pewnie nie uwierzycie, ale zajęło to Jeremiego na pół godziny! Uważam to za ogromny sukces ;)

Dobrej zabawy!

Doświadczamy sztuki w warunkach domowych + zabawa dla malucha

Dzisiaj super błyskawiczny wpis o zabawie, która powstała z tęsknoty za naszymi wyjściami do muzeów.

W ostatnich dniach coraz więcej muzeów umożliwia wgląd w swoje zbiory za pomocą Internetu (sprawdźcie hasztag #wirtualnezwiedzanie) i gorąco zachęcam do skorzystania z tej opcji. Jednak ja mam potrzebę, aby od czasu do czasu doświadczać sztuki bardziej namacalnie, móc z bliska nasycić oczy kolorami, ocenić kompozycję i przyjrzeć się pociągnięciom pędzla.

Z tej właśnie potrzeby zrodził się pomysł na bardzo prostą do wykonania zabawę.

Wystarczy, że wydrukujecie po dwa dzieła różnych znanych (lub niekoniecznie) artystów, wytniecie je i podkleicie kartką z bloku technicznego dla uzyskania większej trwałości.



Zadanie dla dziecka polega na odnalezieniu prac tego samego malarza poprzez przyjrzenie się stylowi, tematyce czy kolorystyce.
Lusia przy okazji opowiadała dlaczego uważa, że akurat te dwa dzieła powstały w pracowni tego samego artysty.
Na koniec pokazała również, który obraz podoba się jej najbardziej. Zaszczytu dostąpiły Nenufary Moneta ;)








Można też tę aktywność dowolnie modyfikować - grupowanie obrazów po konkretnym nurcie, w którym powstały (na przykład impresjonizm, fowizm, kubizm itd.) lub  układanie według daty powstania (od najstarszych do najnowszych). Możecie również wykorzystać zdjęcia architektury lub rzeźby, wedle upodobań.

Jeśli chcecie stworzyć pomoc w duchu Montessori to wystarczy z tyłu reprodukcji umieścić oznaczenia pomagające w korekcie błędu (na przykład oba zdjęcia oznaczyć tym samym kolorem).

Tutaj możecie poczytać nieco więcej o moim podejściu do doświadczania sztuki od najmłodszych lat.

Na koniec bonus dla maluchów.

Potrzebne będą:

- ubijaczka do jajek
- małe pompony
- skrawki materiału, wstążki 

Do ubijaczki upychacie jak najwięcej elementów i dajecie dziecku do wyciągania aby ćwiczyło małą motorykę i pozwoliło Wam wypić ciepłą kawę.






Cudownie proste i skuteczne ;)






Śledź nas na Instagramie!

Copyright © Zabawy Lotty